Kontynenty 1/2018

Ot, historyjka

– Pan zaczeka chwilę, coś panu pokażę – wyszep­tała z prze­ję­ciem i podrep­tała na zaple­cze. Sprze­dawca, star­szy dys­tyn­go­wany pan, któ­rego zosta­wiła samego ze mną w tym nie­zwy­kłym skle­pie, uśmiech­nął się zakło­po­tany.
– Z Pol­ski? – zapy­tał, jakby chciał się upew­nić, że się nie prze­sły­szeli.
– Z War­szawy – przy­tak­ną­łem i opar­łem ostroż­nie dło­nie o chłodny blat dębo­wej barierki. A potem z naboż­nym sku­pie­niem, należ­nym takim miej­scom, zaczą­łem robić to, co zwy­kle tu robię: roz­glą­dać się po witry­nach i czy­tać łaciń­skie nazwy na wyso­kich sło­jach i butlach, które stoją w nie­zmien­nym od pra­wie dwu­stu lat porządku za szy­bami w zie­lo­nych ramach. Na zaple­czu coś zaszu­rało.
– Un momento! – krzyk­nęła kobieta, a sprze­dawca raz jesz­cze się uśmiech­nął, tym razem jakby prze­pra­sza­jąco: „To tro­chę potrwa” – wyczy­ta­łem w jego wzroku. Na zewnątrz był skwar i har­mi­der, ale ja wsze­dłem tu nie tylko dla wytchnie­nia. Lubię to miej­sce i zaglą­dam doń za każ­dym razem, gdy jestem w Bar­ce­lo­nie. Droga pro­sta – z Ram­bli skrę­cam w lewo w car­rer de Colom i już po chwili jestem na pro­sto­kąt­nym, pięk­nie ocie­nio­nym pal­mami, Plaça Reial. Idę ku wschod­niemu naroż­ni­kowi, gdzie pod arkadą, przed wąską car­rer del Vidre, od 1823 roku mie­ści się Her­bo­ri­ste­ria del Rei. Zie­lar­nia Króla. Zabu­do­wana antycz­nymi meblami, z mar­mu­ro­wym popier­siem Karola Lin­ne­usza na wyso­kiej, bogato zdo­bio­nej kolu­mience, wypeł­niona wonią suszo­nych ziół wią­za­nych sta­ran­nie w pęczki i medy­ka­men­tów w worecz­kach, tore­becz­kach. Wnę­trze, które wygląda jak sce­no­gra­fia spek­ta­klu czy filmu – nic dziw­nego, że Tom Tykwer krę­cił tu sceny histo­rycz­nego thril­lera „Pach­ni­dło”. Lubię to miej­sce, bo sprze­dawcy sta­rej daty znają się na swo­jej robo­cie. Cier­pli­wie wysłu­chają i dobiorą odpo­wied­nią mie­szankę, wytłu­ma­czą, jaka jest róż­nica mię­dzy miętą zwy­czajną a miętą ze sto­ków Pire­ne­jów. Na zaple­czu zaskrzy­piało i usły­sza­łem pośpieszne drep­ta­nie. Kobieta nio­sła w ręku starą kartę, ski­nęła, bym się zbli­żył i pochy­lił. – Pro­szę, niech pan spoj­rzy. Ja mam pol­skie korze­nie, o, tu jest nasze rodowe nazwi­sko, ale ja już nie mówię po pol­sku, nie prze­czy­tam, to dla mnie za trudne.
– Hor­witz – odczy­ta­łem gło­śno ze sta­rego dyplomu poświad­cza­ją­cego pro­fe­sję.
– Wła­śnie, Orr­r­wic – powtó­rzyła z hisz­pań­ska. – W Pol­sce to nadal popu­larne nazwi­sko, nie­praw­daż?
Przy­tak­ną­łem. Kupi­łem torebkę z suszoną miętą. Tą z Pire­ne­jów. Aro­ma­tycz­niej­szą i pew­niej­szą w dzia­ła­niu. Ot, histo­ryjka.

Powierzch­nia zda­rzeń. Co pod nią? Pod wyobra­że­niem? Ste­reo­ty­pem? Szu­kamy odpo­wie­dzi po sze­ro­kim świe­cie: w Kongo, Papui, Ban­gla­de­szu, Indiach, Soma­lii, Peru. I bli­żej: w Islan­dii, Gru­zji, Gre­cji, na Sar­dy­nii, we Wło­szech. I naj­bli­żej – na Pustyni Błę­dow­skiej. Zapra­szam.

redak­tor naczelny, Dariusz Fedor


Zamów prenumeratę


Spis treści

Afryka
Bar­tek Sabela, Kongo. Szla­kiem han­dla­rzy dia­men­tów

Ame­ryka Płd.
Roman War­szew­ski, Peru. Wyprawa do ściany

Europa
Kata­rzyna Nizin­kie­wicz, Islan­dia. Stop
Agnieszka Rost­kow­ska, Gre­cja. Naj­lep­szy hotel Europy
Andrzej Muszyń­ski, Pol­ska. Pusty­nia Błę­dow­ska

Oce­ania
Grze­gorz Kapla, Zachod­nia Papua. Duchy we śnie, duchy na jawie. Wyprawa do ludu Dani

Wycieczki oso­bi­ste
Jerzy Bral­czyk, Uchy­le­nie wychy­le­nia
Tomasz Prange-Bar­czyń­ski, Moł­da­wia: zmienne kra­jo­brazy
Paweł Drozd, Odloty
Joanna Wasi­lew­ska, Flo­ren­cja
Anna Arno, Nora. Sar­dy­nia

Droga
Mate­usz Mar­czew­ski, Smu­tek podró­żo­wa­nia

Dobra książka
Paweł Smo­leń­ski, Ayaan wraca do Moga­dia­szu

Gale­ria
Tomasz Lazar, Obiek­tyw subiek­tywny

Święta
Mag­da­lena Konik, Gru­zja. Aten­ge­noba w Dar­tlo
Tomasz Fedor, Indie. Holi we Wryn­da­wa­nie

Raport z wnę­trza wyda­rzeń – Ban­gla­desz
Mar­cin Szcze­pań­ski, Słony smak życia
Maja Son­tag, Kobiety na moto­cy­klach


BĄDŹ Z NAMI W KONTAKCIE