Arun-Milcarz14-zdjecie-683x1024
07.07.2017

Tak, to bunt

Arun Mil­carz – pisarz, podróż­nik, pierw­szy lau­reat Progu, nagrody spe­cjal­nej „Kon­ty­nen­tów” – ujaw­nia, kim naprawdę jest

 

Próg dosta­łeś od „Kon­ty­nen­tów” „za nie­za­leż­ność i odwagę w kro­cze­niu wła­sną drogą i za umie­jęt­nie roz­wi­jany dar opo­wia­da­nia”. Szli­fu­jesz ten dar w tek­stach zamiesz­cza­nych w „Kon­ty­nen­tach”, ale naj­ob­fi­ciej dzie­lisz się nim w swej afry­kań­skiej książce „Czad. W poszu­ki­wa­niu stra­co­nego”. Co Cię zain­spi­ro­wało do jej napi­sa­nia?

Czas. Nasza wieczna pogoń za nim. Nasza wieczna walka z nim. Nasza sła­bość wobec tej abs­trak­cji, jaką wła­śnie jest CZAS. To, że nie potra­fimy pogo­dzić się z naszą prze­mi­jal­no­ścią. To, ile czasu inwe­stu­jemy w próbę zaosz­czę­dze­nia tego, czego wła­ści­wie nie ma, bo CZAS ist­nieje jedy­nie w kon­tek­ście naszego ludz­kiego trwa­nia. Śmierć rese­tuje wszystko. Wtedy i CZAS znika.

Ile jest w niej ele­men­tów auto­bio­gra­ficz­nych?

Tyle, ile była w sta­nie stwo­rzyć moja wyobraź­nia. Wyobraź­nia jest prze­cież fak­tem. Tak samo, jak fak­tem jest moja wycieczka na cza­dyj­ską pusty­nię. Prze­pusz­czam świat, który odwie­dzam, przez wiązkę mojej świa­do­mo­ści, dopra­wiam go fabułą, odpo­wied­nią lite­racką kon­struk­cją, ryt­mem, gdyż jestem przy oka­zji per­ku­si­stą, no i powstaje książka z pogra­ni­cza powie­ści i lite­rac­kiego repor­tażu. Życie jest prze­cież wie­lo­wy­mia­rowe. Fizycz­nie toczy się teraz, jed­nak men­tal­nie możemy odwie­dzać różne wymiary. Tu jedyną gra­nicą jest nasz lęk przed nie­zna­nym.

Co dało Ci siłę do napi­sa­nia tej książki? 

Wro­dzony bunt. Kry­tyczne spoj­rze­nie na roz­bu­chany, kon­sump­cyjny sys­tem pseu­do­war­to­ści.

Czy masz poczu­cie misji?

Misja – to brzmi gór­no­lot­nie, trąci z lekka fana­ty­zmem. Ale cóż warte byłoby życie bez misji! W myśl słów Kapu­ściń­skiego, sta­ram się być ary­sto­kratą w swoim myśle­niu i chcę się tą myślą dzie­lić z innymi. Widzę, a mia­łem już nie­mało spo­tkań autor­skich, że to, co mówię i piszę ma sens, że ci prani po dupach batem PKB oby­wa­tele chcą na powrót stać się uśmiech­nię­tymi ludźmi. Ludźmi mają­cymi już dość tego, by zamiast żyć, tylko utrzy­my­wać się. Nie­stru­dze­nie pośród plebsu będę poszu­ki­wać LUDZI – ludzi, a nie zaso­bów pracy, jak się zwy­kło teraz nas nazy­wać.

Czy Afryka jest Twoim ulu­bio­nym kie­run­kiem?

To nie ma zna­cze­nia. Moim ulu­bio­nym kie­run­kiem jest czło­wiek. Czło­wiek to praw­dziwy kon­ty­nent, a ile ludzi, tyle kon­ty­nen­tów. Tak więc wiele krain zostało jesz­cze do odkry­cia.

Czym są dla Cie­bie podróże?

Niczym innym, jak pozna­wa­niem sie­bie. Jestem ego­istą. Przez pry­zmat innych, odmien­nych kul­tu­rowo ludzi lepiej poznaję samego sie­bie. Sądzę, że potrze­buję kon­tek­stu, dystansu kul­tu­ro­wego, jak i geo­gra­ficz­nego, żeby wciąż móc sie­bie tunin­go­wać. Życie bez tuningu, to jak gów­niany, seryjny samo­chód lub moto­cykl. Czego można spo­dzie­wać się po chiń­skim sku­te­rze? Dla­tego jeż­dżę Trium­phem Tige­rem 900 i Jeepem che­ro­kiee XJ 4.0… na razie. Za rok prze­rzu­cam się na coś powy­żej pię­ciu litrów.

W obcym kraju lubię miesz­kać w obrę­bie jed­nej wio­ski, gdyż dany rejon pozna­jemy poprzez ludzi, nie poprzez kra­jo­brazy. Im dłu­żej miesz­kam w jed­nym miej­scu, tym lepiej poznaję całość.

Czego i kogo szu­kasz pod­czas swo­ich wypraw?

Jeste­śmy z natury ego­istami. Nawet zaawan­so­wani altru­iści w grun­cie rze­czy poprzez swoje dzia­ła­nie, pośred­nio kar­mią swoje ego. Tak samo ja: szu­kam moc­nych, cie­ka­wych, ludz­kich histo­rii, adre­aliny, dobrych zdjęć, pięk­nych, peł­nych seksu kobiet – wiecz­nego potwier­dza­nia swo­jej sło­wiań­skiej siły. No cóż, jestem tylko męż­czy­zną, Boże uchroń dobrze, że nie face­tem.

W jaki spo­sób podró­żu­jesz?                                                                                                              

Nie jestem jakimś wyczy­now­cem. Naj­pierw samo­lo­tem, a potem czym się da, byle z loka­le­sami. Żad­nych hosteli, ani domów gościn­nych. Nowe miej­sce wery­fi­kuje mnie na nowo. Rów­na­nie z wie­loma nie­wia­do­mymi. Pyta­nie, czy mu podo­łam. Dla­tego pod­daję się losowi. Niech przy­naj­mniej raz w życiu ktoś zade­cy­duje za mnie.

Kiedy dowie­dzia­łeś się o nomi­na­cji do Progu?

Nie pamię­tam. Wiem, że sie­dzia­łem wtedy na para­pe­cie, więc nie musia­łem już sia­dać z wra­że­nia.

Co czu­łeś w momen­cie ogło­sze­nia, że to Ty dosta­jesz Próg?

Moment, kiedy redak­tor naczelny „Kon­ty­nen­tów” Darek Fedor wrę­czał mi w War­sza­wie ten „kawał drewna”… pory­cza­łem się ze wzru­sze­nia przy wszyst­kich. Jakiś taki uczu­ciowy jestem.

Jaką ma dla Cie­bie war­tość ta nagroda?

Potężną! Wresz­cie po wielu latach ofi­cjal­nie zostało doce­nione moje podej­ście do życia, do opo­wie­ści o nim (jedyna taka for­muła na świe­cie, jakby nie patrzeć ). No i co dla mnie wyjąt­kowo ważne, ktoś utwier­dził mnie w moim talen­cie pisar­skim i tej misji, o któ­rej już mówi­łem. Od progu można się odbić lub o niego się potknąć. Całe szczę­ście nie jestem już ani taki młody, ani jesz­cze taki stary, żeby się poty­kać. Mam taką nadzieję.

Czy zmie­niła Twoje podej­ście do pisa­nia?

Każda nagroda upew­nia w kro­cze­niu wła­ściwą drogą. Jest to potwier­dze­nie tego, co szep­cze do ucha wewnętrzny Daj­mon – powo­ła­nie. Ogniu, krocz za mną! No i kro­czę.

Czy czu­jesz wewnętrz­nie, że do cze­goś Cię zobo­wią­zuje? Jeśli tak, to do czego?

Chyba gor­szy już nie będę, jeśli już, to tylko lep­szy. Tak więc bez obaw, mam nadzieję, że nigdy nie pole­gnę, wypo­wia­da­jąc te strasz­li­wie ple­bej­skie słowa: „bo za moich cza­sów…”. Czasy mnie wciąż kształ­tują. Mam nadzieję, że dzięki Pro­gowi za jakiś czas to ja będę kształ­to­wał czasy.

Jakie są Twoje dal­sze plany lite­rac­kie?

Zbiór „zbun­to­wa­nych” histo­ry­jek z mora­łem dla dzieci i doro­słych pod robo­czym tytu­łem „Praw­dziwa histo­ria świata”. Seria trzech etnop­sy­cho­th­ril­le­rów z kon­kret­nym prze­sła­niem w tle, opar­tych na praw­dzi­wych wyda­rze­niach, no i na pierw­szym pla­nie, dla pod­bi­cia poziomu, nowy tekst do wrze­śnio­wych „Kon­ty­nen­tów”.

BĄDŹ Z NAMI W KONTAKCIE