OLYMPUS DIGITAL CAMERA
03.06.2017

Jak powstał artykuł o… Chorwacji

Z Bar­barą Kra­mar, autorką arty­kułu „Wyspa. Rzecz o winie, poszu­ki­wa­niu autora i wol­nym życiu” roz­ma­wia Dorota Choj­now­ska.

Dorota Choj­now­ska /Kontynenty: Dla­czego Chor­wa­cja?

Bar­bara Kra­mar: Odpo­wiedź jest pro­sta – z wykształ­ce­nia jestem sla­wistką. Od wielu lat moje życie jest wią­zane z Chor­wa­cją oraz sze­rzej – kra­jami byłej Jugo­sła­wii. Gdy zna się dobrze język kraju do któ­rego się jeź­dzi lub z nim współ­pra­cuje, to łatwiej poznać jego kul­turę i ludzi. Za tym idzie radość odkry­wa­nia spe­cy­ficz­no­ści i róż­nic oraz szu­ka­nie podo­bieństw i wspól­nych korzeni. To pasjo­nu­jąca przy­goda i nigdy nie koń­cząca się podróż.

Jak czę­sto tam jeź­dzisz?

Nawet nie wiem, czy ja tam jeż­dżę. Ja tam zawsze jestem. Cza­sem miesz­kam dłu­żej (raz pra­wie sześć lat), innym razem kró­cej – parę dni czy tygo­dni. Cza­sem jestem tam fizycz­nie, a cza­sem tylko duchem. Moja praca zawo­dowa nie zawsze bowiem jest zwią­zana z połu­dniem Europy czy kon­kret­nie z Chor­wa­cją. Ostat­nimi laty była to daleka Kanada i sek­tor pali­wowy. Ale gdy sia­dam do tłu­ma­cze­nia książki z tego mojego dru­giego „ojczy­stego” języka, to żyję rów­no­le­gle w dwóch świa­tach, w dwóch kra­jach. I tu i tam. Trudno nawet powie­dzieć, gdzie bar­dziej. Dla­tego chyba powin­nam powie­dzieć, że ja z Chor­wa­cji nigdy nie wyjeż­dżam.

Twoje ulu­bione miej­sce w Chor­wa­cji?

Każde. Bo każde jest inne. Ma inną histo­rię, język, jedze­nie, wino, ma inne oby­czaje, inne wpływy kul­tu­rowe, inne zapa­chy i inne kolory. Lubię odkry­wać, uczyć się – dla­tego moje ulu­bione miej­sce wędruje razem ze mną. Jest wszę­dzie gdzie i ja. Ale uwiel­biam jeź­dzić na wyspy. Jako dziecko miesz­ka­łam na Jawie, w Indo­ne­zji, i jakoś się mnie te wyspy trzy­mają. Chor­wac­kie wyspy to taki świat w świe­cie. Tam wszystko jest inne i „bar­dziej”. Szcze­gól­nie po sezo­nie, gdy nie ma już tury­stów. Latem czę­sto można mnie spo­tkać na cudow­nej Kor­czuli – od lat u tych samych gospo­da­rzy. Gdy­bym miała wię­cej wol­nego czasu, mie­sza­ła­bym co raz to na innej wyspie. Na przy­kład na Visie, Hva­rze, Bra­czu, Szol­cie, Rabie… wymie­niać dalej?

W jaki spo­sób podró­żu­jesz?

Samo­cho­dem. Chor­wa­cję bowiem naj­le­piej oglą­dać nie­spiesz­nie. Podróż samo­cho­dem daje wol­ność. Sta­jesz, gdzie chcesz, robisz milion zdjęć, chło­nąc widoki, które za każ­dym razem zachwy­cają. Żeby się prze­do­stać na wyspę trzeba popły­nąć pro­mem. Szczę­śliwcy żeglują samo­dziel­nie. W wypra­wie do Chor­wa­cji chyba naj­waż­niej­sze jest zro­zu­mie­nie, że podróż zaczyna się gdy ruszamy spod naszego domu. Od tego moment wszystko staje się jej czę­ścią. I cie­szyć się warto każdą minutą, a nie tylko gnać do celu. Zaś na miej­scu trzeba cho­dzić i cho­dzić, i jeź­dzić miej­sco­wymi środ­kami komu­ni­ka­cji, bo tylko wtedy wszyst­kie zmy­sły spo­tkają nowy świat – odkry­jesz brzmie­nie mia­sta, sól z morza lub potu doda smaku naj­prost­szej potra­wie, a miej­scowe wino zapach­nie nie tylko zna­nymi ci tru­skaw­kami, jago­dami, ale i tutej­szymi owo­cami. Poezja sama się pisze.

Co szcze­gól­nie pole­casz?

Pole­cam każ­demu, kto wyru­sza w świat, żeby wyru­szył rado­sny i otwarty. Żeby nie bał się pytać i pró­bo­wać. Samo miej­sce, ten cel, nie jest znów tak istotne. W Chor­wa­cji, bo o niej mówimy, latem więk­szość nas wygrzewa się nad morzem. Wybór miej­sca jest wypad­kową róż­nych rze­czy. Jeśli jed­nak mamy moż­li­wość poje­chać tam nie tyle urlo­powo, co podróż­ni­czo, i naj­chęt­niej po sezo­nie, to lista tego, co pole­cam byłaby naprawdę długa. Warto odkryć tru­fle na Istrii oglą­da­jąc przy tym pod gołym nie­bem filmy na festi­walu w Moto­vu­nie albo zjeść żabie udka w Met­ko­vi­ciu i odkryć dwa fan­ta­styczne jeziora w Imot­skim (Modro i Crveno). Warto też prze­je­chać się zabyt­ko­wym mer­ce­de­sem mar­szałka Tity, podzi­wia­jąc jed­no­cze­śnie sta­ro­żytne zabytki i dzi­kie zwie­rzęta, a potem roze­grać par­tię golfa na wyspie Bri­juni. Są też inne cie­kawe atrak­cje – zbie­ra­nie soli w sali­nie w Sto­nie i spa­cer po zacho­wa­nych tam murach obron­nych, które widać z kosmosu. Albo podzi­wia­nie rzeźb i budowli Ivana Meštro­vi­cia czy szu­ka­nie pol­skich śla­dów w Lovra­nie i Opa­tiji albo licze­nie scho­dów w Zagrze­biu… Wbrew pozo­rom każda z tych pro­po­zy­cji nie­sie w sobie ogrom histo­rii war­tej pozna­nia i opo­wie­dze­nia.

Jak naro­dził się pomysł na napi­sa­nie tek­stu dla „Kon­ty­nen­tów”?

Kon­ty­nenty” to moja wielka i stara miłość, a od nie­dawna i współ­praca. Podob­nym uczu­ciem darzę całe Śród­ziem­no­mo­rze, w tym Chor­wa­cję. Moje uczu­cia są widocz­nie zaraź­liwe, bo Naczelny maga­zynu uba­wiony moją histo­rią o poszu­ki­wa­niu Autora – popro­sił, bym ją spi­sała. Swoją drogą to chyba pierw­szy tekst o Chor­wa­cji w „Kon­ty­nen­tach”. Mam nadzieję, że nie ostatni. Poza tym, jestem wiel­bi­cielką idei slow life. Nie­stety nadal nie umiem jej zre­ali­zo­wać w życiu, ale w podróży cał­kiem nie­źle mi to wycho­dzi. Zwal­niam wów­czas tempo i włą­czam wszyst­kie zmy­sły. Myślę, że wśród czy­tel­ni­ków „Kon­ty­nen­tów”, znaj­dzie się wielu podob­nych do mnie, któ­rzy podzi­wiają eks­tre­malne wprawy, ale nie koniecz­nie wezmą w nich udział. Raczej spo­koj­nie chłoną zmy­słami każdą chwilę podróży. Pomy­śla­łam, że może ich zain­te­re­so­wać to moje wędro­wa­nie z uśmie­chem, nie­spieszne i sma­ku­jące, a jed­no­cze­śnie odkry­wa­jące ludzi, histo­rie i… histo­ryjki.

Nie zawsze prze­cież trzeba jechać daleko, żeby doświad­czyć tych odkryć. Wiemy, jak wiele osób w Pol­sce marzy przez jesienne, zimowe i wio­senne mie­siące o waka­cjach w Chor­wa­cji. W zeszłym roku ten kraj odwie­dziło 757,5 tysiąca tury­stów z Pol­ski! To ofi­cjalne dane sta­ty­styczne. Może zatem warto odkryć przed nimi sta­ro­żytną wyspę Vis, spra­wić, by zasma­ko­wali w kul­tu­rze, winie, by odwie­dzili Senka Karuzę w jego knajpce nad samym morzem. Czyż nie faj­nie poznać zatem chor­wacką lite­ra­turę i jej wybit­nego przed­sta­wi­ciela od… kuchni?

Swoją droga bar­dzo się cie­szę, że dzięki chor­wac­kiej tłu­maczce lite­ra­tury pol­skiej Iva­nie Vido­vić Bolt to Senko jako jeden z pierw­szych czy­tał ten numer „Kon­ty­nen­tów”. Jesz­cze gorący, pro­sto z dru­karni zawio­zła Sen­kowi na Vis i uwiecz­niła na foto­gra­fii jak go podzi­wia. Bo w Kon­ty­nen­tach 1/17 jest i opo­wieść o nim i jego opo­wia­da­nie. Krasi to prze­piękna foto­gra­fia Ivana Kovača oraz świetny „obra­zek winno-lite­racki” Tomka Prange-Bar­czyń­skiego. Nic tylko wygod­nie usiąść z lampką dobrego (chor­wac­kiego) wina i czy­tać!

roz­ma­wiała Dorota Choj­now­ska

BĄDŹ Z NAMI W KONTAKCIE