fbpx

Tekst: Anita Demia­no­wicz
Zdję­cia: Mał­go­rzata Suraj

Przed­mie­ścia mia­sta Anti­gua w Gwa­te­mali z reguły są ciche, zwłasz­cza gdy zje­dzie się w bok od głów­nej drogi. Jed­nak już na początku szu­tro­wej ścieżki, która pro­wa­dzi wzdłuż bia­łego wyso­kiego muru, sły­chać roz­dzie­ra­jący hałas. Im jestem bli­żej, tym robi się gło­śniej. Na końcu drogi przed drew­nianą furtką stoi Mar­lon. Jasne dżin­sowe spodnie, nie­bie­ski zno­szony T-shirt i czapka bejs­bo­lówka na gło­wie. Otwiera przede mną furtkę i prze­pusz­cza przo­dem.

Wokół podwórka o wiel­ko­ści mniej wię­cej cztery na pięć metrów, wyście­lo­nego zie­loną trawą, stoi kil­ka­na­ście drew­nia­nych kla­tek. W każ­dej po kil­ka­na­ście kogu­tów róż­nej rasy.

Ulu­bioną jest Lacy Roun­dhead. – Są bar­dzo inte­li­gentne, a co naj­waż­niej­sze – mają wła­sną tech­nikę walki – mówi Mar­lon, bio­rąc swo­jego ulu­bieńca na ręce. Kogut jest wielki. Waży pra­wie trzy kilo­gramy. – One potra­fią robić uniki. Naj­lep­sze egzem­pla­rze tej rasy ma Ray Ale­xan­der ze Sta­nów. I naj­droż­sze.

Za swo­jego ulu­bio­nego koguta tej rasy Mar­lon zapła­cił tysiąc dola­rów. Nieco tań­sze są Hutch Mcle­any. Sprze­daje je za 1500 quet­zali, czyli mniej wię­cej 750 zł.

Mar­lon otwiera przede mną kolejną furtkę. Gdy wcho­dzimy, roz­lega się potworny wrzask. Koguty zamknięte w klat­kach zaczy­nają sza­leć. Mar­lon wyciąga jed­nego, rasy Hutch, by zapre­zen­to­wać go z bli­ska.

– Hutch to pod­sta­wowa, ale ide­al­nie nadaje się do mie­sza­nia. Np. z połą­cze­nia z Roun­dhe­adem przy­cho­dzą na świat koguty nie tylko silne, ale i inte­li­gentne – tłu­ma­czy.

Ptaki o czar­nym umasz­cze­niu to tzw. Nig­ger Roun­head, inte­li­gentne i wytrzy­małe. Szyb­kie i inte­li­gent-ne Kelso mają pięk­nie umasz­czony ogon.

Poza kogu­tami są tam też kury i młode, które Mar­lon odsprze­daje i dzięki nim zara­bia. Nie­które są warte nie­wiele mniej od kogu­tów: 500–800 dola­rów za sztukę.

Mar­lon w porów­na­niu z nie­któ­rymi gal­le­ros, jak nazywa się męż­czyzn wysta­wia­ją­cych koguty do walk, ma dość małe stado, inni hodują nawet po trzy­sta sztuk. Ale on nie potrze­buje póki co wię­cej. Na co dzień zaj­muje się kamie­niar­stwem, a walki to tylko hobby, a nie źró­dło zarobku.


Przeczytałeś fragment tekstu. Całość znajdziesz w najnowszym numerze, który kupisz  w naszym sklepie:

sklep.magazynkontynenty.pl

BĄDŹ Z NAMI W KONTAKCIE