05.04.2017

Aszura

Tekst i zdję­cia: Robert Robb Maciąg

Naj­bar­dziej zasko­czył mnie zapach. W tłu­mie ubra­nych na czarno męż­czyzn sto­ją­cych w peł­nym słońcu ocze­kuję kwa­śnego zapa­chu potu lub lek­kiej woni asfaltu. Ale pach­nie różami.

Męż­czyźni, zwró­ceni w stronę „wodzi­reja”, który śpiewa do mikro­fonu reli­gijne pie­śni przy­po­mi­na­jące męczeń­stwo Hus­se­ina i jego rodziny, biją się mia­rowo w pierś, zawo­dząc, rów­nie mia­rowo i na całe gar­dło, „Dża­aaaaaj Huuuuuse­eeein”.

Maciag_001

Nie­któ­rzy mają zamknięte oczy, a ich eks­taza i wibra­cje powsta­jące od mia­ro­wego ude­rza­nia udzie­lają mi się coraz bar­dziej.

Chcę scho­wać apa­rat, bo nagle zaczyna mi prze­szka­dzać, odbie­ra­jąc realizm tego, co dzieje się dookoła. Jed­nak nie, nie robię tego – wiem, od kilku już lat wiem, że jeśli będę miał wolne ręce, odru­chowo będę robił to, co oni.

A nie chcę, bo niby po co?

Aszura, święto, w któ­rym ci nie­liczni z nas, któ­rzy w ogóle coś o nim sły­szeli, widzą na ogół krwawe obrazki biczow­ni­ków kale­czą­cych się na uli­cach irac­kiej Kar­bali. Aszura, żałobne święto – wspo­mnie­nie męczeń­skiej śmierci Hus­se­ina i jego rodziny w bitwie pod Kar­balą w 666 roku liczo­nym naszym kalen­da­rzem.

To wtedy Hus­sein, wnuk pro­roka Moha­meda, sta­nął do osta­tecz­nej bitwy z ludźmi, któ­rzy uzur­po­wali sobie prawo do wła­dzy nad isla­mem. Do bitwy, w któ­rej zgi­nął on sam, cała jego rodzina i naj­bliżsi dru­ho­wie, bo tylko tak mogli stać się wolni. Nie mieli szansy na zwy­cię­stwo i jedyną drogą wyj­ścia z nie­woli była śmierć. To wła­śnie dla­tego ta bitwa ukształ­to­wała szy­itów na ludzi, jakimi są – żąd­nych spra­wie­dli­wo­ści, wol­no­ści i wal­czą­cych z każ­dym uzur­pa­to­rem.


Fragment artykułu z Kontynentów 1/2017

KUP

BĄDŹ Z NAMI W KONTAKCIE